Morawy 2014 – Znojmo

Tradycją już stały się nasze coroczne kilkudniowe wyprawy rowerowe. W tym roku odstępstwem od tradycji był termin. Zwykle jeździliśmy w okolicach 15 sierpnia korzystając z długiego weekendu, w tym roku postanowiliśmy (w sumie to ja postanowiłam a inni nie sprzeciwiali się) wykorzystać długi weekend czerwcowy. Na korzyść czerwca w stosunku do sierpnia przemawiała długość dnia, temperatury i tegoroczny dobry układ długiego weekendu. W tym roku także dość znacząco zmienił się również skład ekipy rowerowej.

Ponieważ wszyscy wiedzą jak lubię poznawać regiony winiarskie więc nikogo nie zaskoczył wybór. Wybrałam po raz drugi Morawy. Trzy lata temu poznaliśmy podregion Mikulov w Morawskim regionie winiarskim który zachwycił nas i oczarował więc jak wysłałam propozycję wyjazdu na Morawy tym razem w okolice Znojma – „stara ekipa rowerowa” nie miała zastrzeżeń.

W środę poprzedzającą długi czerwcowy weekend po pracy ruszamy do Znojma. Mamy świadomość że wiele osób ruszy na długi weekend i obawiamy się trochę korków ale ponad 6h spędzone w aucie szybko mija w doskonałym towarzystwie. Ruszamy niezależnie trzema autami. Dwa auta spotykają się na trasie już w Czechach z ekipą z trzeciego auta spotykamy się dopiero pod pensjonatem gdzie mamy noclegi.

Niestety po przyjeździe do Znojma okazuje się, że część ekipy z trzeciego auta nie jest w najlepszej kondycji. Po konsultacjach z lekarzami i sporej dawce leków postanowili że pomimo 40 stopniowej gorączki jednego z uczestników wyprawy i tak jadą. Oczywiście chory i opiekun mają świadomość że pierwsze dni nici z jazdy i chorego czeka łóżko a opiekuna może trochę jazdy …a może nie….

Pierwszego dnia mamy zaplanowaną trasę na około 65 km. Wyjeżdżamy ze Znojma zaraz po śniadaniu. Wpierw jedziemy szlakiem rowerowym który nazywa się Moravska vinna a następnie wjeżdżamy na drogę rowerową 5007 aby dojechać do miejscowości Strachotice. Niestety pech nas nie opuszcza i po 5 km od rozpoczęcia wycieczki opuszcza nas kolejny uczestnik. Powodem jest problem z przerzutkami w piaście którego nie udaje się rozwiązać na trasie i do której to awarii niestety niezbędny jest serwis rowerowy. Dobrze że awaria nastąpiła po 5km a nie później bo niestety trzeba było wracać i prowadzić przez te 5 km rower. Szczęście w tym nieszczęściu że nasz pensjonat był tuż obok serwisu rowerowego.

Ekipa w zmniejszonym składzie podąża do miejscowości Strachotice.

W Strachotice na północ od wioski jest Stary Młyn uważany za ostatni ślad nieistniejącej już osady. Nie wszyscy decydują się na zwiedzanie Starego Młyna a szkoda, naturalnie później tego żałują. Z zewnątrz młyn nie wygląda jakoś specjalnie zachęcająco…ot zwykły młyn ale w środku….robi wrażenie. Okazuje się że te odrestaurowane sprzęty działają tj. możemy zobaczyć jak to wszystko kiedyś działało. Młyn zwiedzamy na kilku piętrach więc trochę czasu nam to zajmuje i reszta wycieczki zdążyła się już znudzić ..ale cóż …ich strata że nie zdecydowali się na wejście.

Po pierwszym zwiedzaniu tego dnia kierujemy się do Jarosławic gdzie na szczycie wzgórza znajduje się zameczek. Mijamy alejki z winnymi piwniczkami (mój przewodnik podaje że jest ich 90 ale ku naszemu niezadowoleniu niestety żadna z nich nie jest działająca więc możemy podziwiać tylko urok ich bo na degustację nie ma co tu liczyć). Dość stromym wjazdem kierujemy się na wzgórze z zamkiem. Niestety obiekt jest niedostępny dla zwiedzających zatem podziwiamy panoramę robimy pamiątkowe zdjęcia i zgodnie postanawiamy iż trzeba znaleźć klimatyczną knajpkę aby wypić dobrą kawę.

Znajdujemy faktycznie klimatyczną knajpkę gdzie w większości (jeśli nie wszyscy klienci) to rowerzyści.

Posileni kawą i ciachem ruszamy dalej. Bardzo malowniczą prowadzącą wśród winnic oraz wśród czereśniowych drzew trasą docieramy do winnicy Lahofer. W winnicy a właściwie winiarni położonej na wzgórzu upajamy się przecudnym widokiem na rozległe winnice, degustujemy Vetlinske zelene i Runadlskie sede i czujemy że naprawdę mamy wakacje. Niesamowity klimat tego miejsca sprawia że …hmmm… cóż chcemy zostać tu dłużej i podelektować się nim ale …cóż…czujemy również że to niejedyne tak klimatyczne i urokliwe miejsce na naszej wyprawie i że czeka nas ich pewnie jeszcze sporo więc decydujemy się dosiąść jednak naszych jednośladów i pojechać dalej zgodnie z planem (zresztą organizator wycieczki jest nieustępliwy w kwestii modyfikacji zaplanowanej trasy, bo plan trzeba wykonać).

Zielonym szlakiem Greenway Praga – Wiedeń docieramy do miejscowości Satov gdzie ku naszemu zdziwieniu spotykamy część pozostawionej w Znojmo ekipy. Niestety nie całej ekipy bo gorączkujący musieli pozostać w łóżku.

Zatem po obiedzie w składzie prawie kompletnym ruszamy do Malowniczej Piwnicy, kolejnego obiektu do zwiedzania na naszej trasie. Malownicza Piwnica to piwnica w której można napić się morawskiego wina i zarazem podziwiać malowidła na ścianach wykonane przez jednorękiego artystę. Piwnicę teoretycznie mogą zwiedzać grupy powyżej 5 osób, nie wiem jak to w rzeczywistości jest bo my po zakupieniu biletu i lampki wina mogliśmy wejść wspólnie z dwojgiem turystów. Przewodnik opowiadał dużo … niestety po czesku więc po kilku minutach rozpoczęliśmy samodzielne zwiedzanie piwnicy. Malownicza Piwnica naprawdę warta jest odwiedzenia, sporo malowideł na ścianach a sam klimat i wielkość piwnicy robi wrażenie.

Ponieważ dzień jeszcze długi postanawiamy przekroczyć granicę i zwiedzić austriackie miasteczko Retz. Po tej stronie granicy również możemy upajać się cudownym widokiem winnic, winiarni i cudownie przygotowanych i oznaczonych ścieżek rowerowych. Czytałam w przewodnikach że ów przejście graniczne jest dla rowerzystów, turystów i jeźdźców konnych z wyrywkową kontrolą dokumentów i że także warto mieć przy sobie jakiś dokument, nas jednak jakakolwiek kontrola ominęła.

Dzień pierwszy kończymy z zapisem na naszych licznikach, gpsach czy innych aplikacjach i urządzeniach mobilnych w postaci 80 przejechanych kilometrów.

W kolejnym dniu prognoza pokazywała nam przelotne deszcze i kiepską pogodę zatem (znów demokratycznie i zgodnie) podczas śniadania podjęliśmy decyzję o zmianie planów tj. zamiany zwiedzania Znojma z zaplanowanego w dniu trzecim na drugi. W Znojmo naszą wycieczkę zaczynamy od spojrzenia na tą miejscowość „z góry” tj.  galerii widokowej na szczycie wieży ratusza. Podziwianie Znojma i okolic z lotu ptaka z lampką wina jest bardzo fajnym pomysłem. Na wieży (całe szczęście osłoniętej od wiatru) jesteśmy sami więc dowoli możemy napawać się widokami i robić zdjęcia z każdego miejsca i ujęć tyle ile każdy chce.

Po spędzeniu trochę czasu na wieży ratusza zwiedzamy rynek, centrum a następnie kierujemy się na peryferia Znojma do Primetice by zwiedzić tam piwnice w której znajdują się kadzie z winem i leżakują butelki morawskiego trunku. Přímětická piwnica to największa cross-piwnica na świecie. Została zbudowana przez kolegium jezuitów w latach 1740-1756 na rzucie horyzontalnym krzyża. Swoimi rozmiarami stanowi rarytas światowy. Hol główny z wielkimi beczkami po obu stronach liczy 110 metrów długości i trzydzieści metrów szerokości. Wyjątkowy jest tu również klimat lokalny; ściany i sufit piwnicy pokryte są grubą warstwą wysokiej jakości formy która stanowi pewien regulator który jest doskonały do przechowywania szlachetnego trunku. Firma Znovín Znojmo przetwarza tu wina białych odmian i na bieżąco znajduje się w piwnicy aż jeden milion litrów wina.

Niestety nie zdążamy na zwiedzenie piwnic win pod klasztorem w Louka. Klasztor Louka został założony w 1190 roku i przez wieki był jednym z najważniejszych klasztorów w Europie Środkowej. Obecnie mieści się tu muzeum winiarstwa i bednarstwa a z dziedzińca klasztornego rozpoczynają się i kończą kursy wycieczkowego pociągu kołowego. Z uwagi na kiepskie warunki pogodowe decydujemy się wyruszyć na wesołą wycieczkę takim pociągiem kołowym. Nasz pojazd jest czerwony, zaopatrzony w morawskie białe, ma baaardzo głośnego przewodnika i nazywamy go vlakiem. Vlakiem objeżdżamy najważniejsze i najbardziej popularne atrakcje turystyczne Znojma. Pomysł zwiedzania Znojma tramwajo-pociągo-busem był pomysłem trafionym bo oczywiście kilka razy „złapał” nas przelotny deszcz. Niestety z opowieści przewodnika niewiele zrozumieliśmy ale zabawa była przednia.

Trzeciego dnia mamy zaplanowaną chyba najcięższą trasę bo sporo podjazdów ale też fajnych zjazdów. Znacząca ilość trasy tego dnia odbywa się w Parku Narodowym Podyji. Powierzchnia Parku Narodowego Podyji jest w większości pokryta lasami (84%), które przenikają się najróżniejszymi formami i ścianami skalnymi oraz wieloma głęboko wciętymi dolinami dopływów rzeki Dyji, tutaj też znajduje się sławna winnica Šobes rodząca najlepsze gatunkowo białe wina w Czechach. Uprawa zajmuje 12ha. Produkowane tutaj wino jest jednym z najlepszych w kraju. Riesling reński, późny zbiór rocznika 1997 z tej winnicy został w roku 1999 w Paryżu włączony między tysiąc najlepszych win świata. Tutaj w budce Znovín będącej w otoczeniu wzgórz i tarasów pokrytych winoroślą napotykamy całą masę rowerzystów którzy degustują wino. Oczywiście przyłączamy się do nich by za chwilę pokonać najtrudniejszy odcinek tego dnia a mianowicie wzniesienie mające 18% nachylenia.

W samym Parku Podyji nie napotykamy zbyt wielu turystów, rowerzystów a sama trasa (oprócz kilku stromych i kilku długich podjazdów) nie jest zbyt wymagająca. Bardzo ciekawy jest przejazd przez dość długi drewniany mostek, mostek jest wąski i trochę ruchomy, otoczenie bardzo urokliwe więc stanowi dla nas sporą atrakcje. Zatrzymujemy się tu na chwilkę by zrobić sporo fotek.

Po wyjeździe z parku kierujemy się w stronę Vranova nad Dyją.

W Vranovie znów wspinamy się dość sporym podjazdem żeby zobaczyć Pałac Vranowski. Palac Vranowski pochodzi z 1100 roku, aczkolwiek jego dzisiejszy stan w większej części jest wynikiem przebudowy z 1665 roku. Pałac jest otwarty dla turystów od kwietnia do października my jednak zwiedzamy go tylko z zewnątrz ale w ramach rekompensaty podziwiamy zmianę warty. Następnie pedałujemy w stronę Zapory Vranowskiej przy której znajduje się wolna plaża piaszczysta i gdzie podobno (nie sprawdzaliśmy tego) w zbiorniku znajduje się nadzwyczajnie ciepła woda. Można tu również surfować, pływać jachtem i uprawiać różne sporty wodne a także łowić ryby.

Zapora była budowana w latach 1930–1933 a jej cała powierzchnia obejmuje 762,5 hektarów.

Dzień trzeci kończymy wynikiem 76km na licznikach.

Ostatniego dnia rozpoczynamy naszą wyprawę już nie ze Znojma ale z miejscowości Miroslav. Zawsze to 30km bliżej domu J bo niestety to już ostatni dzień naszej wyprawy rowerowej. Ruszamy trasą 5006 do miejscowości Viśnove, a następnie do Horni Dunajovice. W tym dniu nie mamy w planach żadnych zamków, pałaców czy winnic tylko sama jazda jednośladami w otoczeniu winnic i drzew czereśniowych. Te obrodzone drzewa czereśniami wzdłuż drogi zdziwiły mnie mocno. Część z nich to pozostałości po starym ustroju i takie niczyje ale część ma właścicieli i aż dziwne że tyle dorodnych czereśni wzdłuż drogi pozostaje bez ingerencji szabrowników. Czy u nas to możliwe?

Na naszej drodze tego dnia pojawia się nieplanowana i zaskakująca winnica/piwnica winiarska. Chcieliśmy coś zapakować do naszych sakw bo w tym dniu już powrót do domu więc aby zachować wspomnienie tego wyjazdu czy na wszelakie prezenty dla rodziny czy przyjaciół. Przejeżdżając przez Horni Dunajovice zobaczyliśmy na drzwiach jednego domu karteczkę z godzinami degustacji. Pora nie była degustacyjna ale zadzwoniliśmy i ….kolejne zaskoczenie. Winiarz oprowadził nas po cudownej piwniczce (pewnie specjalnie tak zrobionej dla turystów) pozwolił zdegustować wino i dzięki temu mogliśmy zapełnić sakwy aby nasi znajomi którzy nie zdecydowali się na wyjazd i pozostali na długi czerwcowy weekend we Wrocławiu mogli tylko żałować tak cudownej wyprawy.

Reklamy
Galeria | Ten wpis został opublikowany w kategorii Podróże, Rower. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s